Fandom

Cartoon Network Wiki

Bloo żegna się z Maksem/scenariusz

< Bloo żegna się z Maksem

1735stron na
tej wiki
Dodaj nową stronę
Komentarze0 Udostępnij
Scenariusz odcinka


Odcinek zaczyna się czekaniem Blooregarda przed drzwiami na Maksa w głównym holu. Bloo otwiera co chwilę drzwi, rozglądając się za swoim twórcą.
Bloo (wzdycha co chwilę) Gdzie on jest?!
Zmyślony Zegar Czwarta, wszystko wporzo!
Bloo (atakuje Zegar)
Zmyślony Zegar Czwarta i nie wszystko wporzo! Nie jest wporzo! On mnie bbb...
Bloo (zatykając buzię Zegarowi) Nie odzywaj się. Kiedy Maks pierwszy raz mnie tu podrzucił, zawarł umowę, że jeśli codziennie będzie mnie odwiedzał o trzeciej, nie pójdę do adopcji. Teraz jest już po trzeciej i jeśli Zając cię usłyszy, dowie się, że jest po trzeciej, i skuma, że Maks nie przyszedł, a wtedy już po mnie!
Zmyślony Zegar Ale Zając już wie. Słyszałem, jak rozmawiał z Maksem przez telefon.
Bloo Że co?! (wyskakuje z Zegara)
Dzwonek do drzwi. Bloo otwiera drzwi. Zauważa rodzinę w progu.
Ojciec Witam! Przyszliśmy w sprawie wymyślonego przyjaciela.
(zbliżenie na Jasia liżącego lizaka)
Bloo (krzyczy ze strachu i ucieka)
Ojciec (zdziwiony spogląda na żonę i sprawdza, czy ma nieświeży oddech)
Scena w korytarzu. Pan Zając prowadzi członków rodziny.
Pan Zając Jeszcze raz dziękuję za niezwłoczne przybycie.
Ojciec Nie ma sprawy! Jaś bardzo chce mieć wymyślonego przyjaciela.
Pan Zając Cóż, dostępny jest nowy przyjaciel, który spełnia wskazane przez państwa we wniosku warunki.
Jaś Jest niski i gąbczasty, okrągły na górze, ale płaski na dole i ma oczy, i usta. Ale nie ma nosa. Nie lubię nosów...!
Pan Zając Zapewniam cię, że ten przyjaciel zdecydowanie nie ma nozdrzy.
Matka A kolor? Jaś wręcz przepada za niebieskim!
Pan Zając O tak, ten przyjaciel jest niebieski...
Pokój Chudego, Eduardo, Koko i Bloo. Koko gra na harfie, Eduardo bawi się z Paco w podwieczorek, Chudy układa pranie. Bloo wpada szybko do pomieszczenia przez drzwi, trzaskając drzwiami.
Bloo Szybko! Ukryjcie mnie! (próbuje ukryć się w harfie, a potem w praniu) Zając oddaje mnie do adopcji!
Koko Ko kokoko koko ko!
Bloo Tak, tylko że Maks dzisiaj się nie pojawił i przyszła ta rodzina, i... i...!
Zając i rodzina zjawiają się przy drzwiach.
Pan Zając Aha! Oto i on!
Bloo Wygrałeś, Zając... Poddaję się.
Pan Zając Paniczu Blooregard...
Bloo W porządku! Nie będę się opierał... Droga Koko, już tęsknię za twoim anielskim głosem.
Koko Ko ko ko! (nieczystym tonem)
Bloo Chudy, nie zapomnę twojej dobroci... i tego, że się nie wkurzyłeś, kiedy zniszczyłem wszystkie twoje skarpetki.
Chudy Sorki, co zrobiłeś?...
Bloo Och, Ed. Drogi... drogi Edzie, nie zapomnę, że tuż przed moim odejściem oddałeś mi wszystkie oszczędności swojego życia.
Eduardo Oddałem?...
Pan Zając Paniczu Blooregard, muszę panu przerwać!
Bloo Proszę nic nie mówić. Przyjmę to na klatę jak mężczyzna. Pójdę z małym Billym.
Jaś Jestem Jaś! (rześko)
Bloo Cii, Billy, nie przerywaj...
Pan Zając Paniczu Blooregard! To dziecko nie chce adoptować pana. Chce zaadoptować Bezwąsego Neda.
Bezwąsy Ned (rzuca gazetę w kąt) Tak! (wskakuje w ręce Jasia) A dopiero co się wprowadziłem! Dziękuję wam za gościnę, koledzy.
Ojciec No, chłopaki, idziemy do domu.
Rodzina odchodzi, Bloo spogląda ze zdziwieniem.
Bloo (do Zająca) Nic nie rozumiem. Maks nie przyszedł przed trzecią i myślałem...
Pan Zając Panicz Maks przedstawił wiarygodne usprawiedliwienie dzisiejszej nieobecności. Skoro zatelefonował i wyjaśnił zaistniałą sytuację, postanowiłem, jak to mówią dzieciaki, "odpuścić". W każdym razie panicz Maks przyjdzie jutro.
Bloo Ha! Wiedziałem, że mnie nie opuści. (z dumą) A tak w ogóle, co go zatrzymało...?
Pan Zając (beznamiętnie) Pakuje się przed przeprowadzką.
Tłum reszty Że jak?!
Pan Zając Jego mama dostała nową pracę i rodzina się przenosi. Próbowałem mu wyjaśnić, że będzie to miało straszny wpływ na dom, ale uparcie twierdził, że nic nie może poradzić.
Rodzina wraca.
Ojciec E, pomoże nam pan stąd wyjść...? Te korytarze są jak labirynt!
Pan Zając Ależ oczywiście. (wychodzi)
Koko Koko ko ko koko!
Bloo Dlaczego wam nie powiedział? Dlaczego mnie nie powiedział?! Jestem jego kumplem!
Chudy Przepraszam, ale... może Maks chciał nam powiedzieć, ale było mu trudno. Wiedział, że jak nam to powie, to Ed zacznie płakać... (Eduardo zaczyna płakać) Koko będzie się objadać...
Koko Koko...! (je lody łyżką)
Chudy (dopowiadając, do Bloo) A ty zaczniesz wrzeszczeć.
Bloo Żebyś wiedział, że na niego nawrzeszczę! (odwraca się)
Chudy Przepraszam, Bloo, ale... jeśli jutro Maks przyjdzie ostatni raz, to ma zapamiętać, że na niego wrzeszczałeś?
Bloo (lodowatym głosem) Masz rację, Chudy. Krzyk nie jest rozwiązaniem. (odwraca się przodem) BĘDĘ GO MUSIAŁ ZABIĆ.
Chudy E... Sorki, niezupełnie o to mi właśnie chh...
Bloo (przeszukuje pudło z zabawkami Eduardo) Zabiję go i wtedy się nie przeprowadzi, bo będzie martwy. A ja codziennie będę odwiedzał jego grób! Aha! (odnajduje paletkę) Tego właśnie mi trzeba. (wychodzi)
Chudy, Eduardo i Koko patrzą na siebie zdziwieni. Widok na zewnątrz. Bloo idzie z paletką po chodniku.
Bloo Maks myśli, że może mnie opuścić... Nikomu nie pozwolę mnie opuścić! (wchodzi do bloku Maksa)
Tadek Ej, głąbie! Te rupiecie tylko zawadzają! (trzyma pudełko z rzeczami Maksa)
Maks Tadziu, daj mi to pudło. Są w nim delikatne rzeczy!
Tadek Delikatne... (naumyślnie rzuca pudło na podłogę, coś się tłucze) Ojejku!
Maks Ty palancie!...
Bloo (wzdycha) Nic z tego. Nie mogę zabić Maksa, i tak ma już dość problemów... (odchodzi)
Noc. Bloo leży w łóżku ze łzami w oczach. Latarką świeci na album "Wspaniałe chwile Maksa i Bloo".
Bloo Och, Maks... Bardzo żałuję, że nie mamy więcej wspólnych zdjęć!
Widok na pusty album.
Bloo (rzuca album) Chudy. (schyla się w dół) Chudy! Chuuuudyyyyy! (dotyka jego oko, Chudy się budzi) Przemyślałem wszystko, masz rację. Ostatni dzień Maksa w naszym domu powinien być super. Dlatego jutro odegram Oscarową rolę najlepszego przyjaciela w dziejach! Nie będę jęczał jak nie uda mi się postawić na swoim. Będzie tak, jak zażyczy sobie Maks. Od tego gadania zaschło mi w gardle... skocz na dół i przynieś mi szklankę wody. (Chudy wstaje i wychodzi) Tak. Właśnie narodził się nowy Bloo.
Scena rano, w głównym holu.
Zmyślony Zegar Trzecia i wszystko wporzo! (słyszy dzwonek do drzwi i idzie otworzyć)
Bloo (strąca Zegar. podchodzi do drzwi, przegląda się w lustrze, oblizując zęby, aż otwiera drzwi samemu) Maks! Wejdź, stary druhu, kolo gościu, ziom! Masz na coś ochotę? Może soczek? Gazetka? Wymasować ci stopy...?
Maks Co w ciebie wstąpiło?
Bloo Ależ nic. Jak zwykle jestem taktowny, beztroski i szczęśliwy!
Maks Słuchaj. Fajnie, że jesteś w dobrym nastroju. Muszę ci powiedzieć...
Bloo Przeprowadzasz się... już wiem. Zając nam powiedział.
Maks Serio? Jej. Nie jesteś zły...? Myślałem, że będziesz chciał mnie zabić!
Bloo (sztuczny śmiech) Zabić cię?! Błagam! Najwyraźniej w ogóle nie znasz swojego najlepszejszego przyjaciela na świecie. Przecież nie ma we mnie ani krzty złośliwości!
Eduardo (wchodzi z prezentem) E, przepraszam, señor Maks...
Bloo Ed, wynocha!!! Nie widzisz, że to chwila, którą mamy zapamiętać do końca życia?!!! (spogląda na Maksa) To znaczy, e... tak bym powiedział, gdybym był jakimś palantem, hehe, którym nie jestem. Pamiętaj o tym... zawsze.
Maks Co jest, Ed?
Eduardo Pan Zając już nam powiedział, więc chciałbym... przepraszam, por favor! (zaczyna płakać i ucieka)
Bloo Och. Nareszcie sobie poszedł! No, Maks, co chcesz dzisiaj robić?
Maks Zaraz, ja mam wybierać...?
Bloo No jaaasne!
Maks Ty nic nie wymyśliłeś? Przecież zawsze masz jakieś plany!
Bloo No tak, ale dzisiaj jest twój dzień i będziemy robić to, co ty chcesz. A ja będę tym zachwycony, bo taki już ze mnie twój najlepszejszy przyjaciel!
Maks Wiesz co, masz rację. Powinienem zrobić coś wyjątkowego, bo jutro wszystko będzie inne.
Bloo Oczywiście, Maks! No to co będziemy robić?
Maks Hę?... A bo ja wiem? (widzi Chudego odbijającego piłkę do koszykówki) Zagrajmy w kosza z Chudym.
Bloo W kosza?! Żartujesz?! Nie cierpię...! (olśnienie) siebie za to, że nie wpadłem na taki świetny pomysł!
Podwórko, boisko do koszykówki. Maks odbija piłkę.
Maks Rety, Chudy! I pomyśleć, że jeszcze nigdy nie zagraliśmy jeden na jednego.
Bloo (bierze piłkę z rąk Maksa i odbija do góry) Jeden na jednego na jednego też nie! (piłka spada mu na twarz, ten pada na ziemię)
Maks (podchodzi z posiniaczonym Bloo do ławki) Przeczekaj jedną kolejkę na ławce.
Bloo (serdecznie) Oczywiście, Maks. Jak sobie życzysz!
Licznik (włącza punktację)
Maks i Chudy grają. Licznik aktualizuje punkty. Wnet Bloo wstaje i zabiera piłkę.
Bloo Tak! Moja kolej!
Maks Ale Bloo, nie możemy przerwać, jest remis! (skierowanie kamery na wynik 2:2)
Bloo No jasne... Taki super, miły gość jak ja, nie będzie robił z tego problemu. (siada na ławce zniesmaczony, czas mija)
Maks i Chudy (w tle) Trzecia dogrywka! (po upływie czasu) Piąta dogrywka!
Koko (dotyka Bloo leżącego na ziemi pod ławką)
Bloo (wstaje, wrednym tonem) Spadaj, teraz ja zagram.
Koko Ko kokokokokokokoko!
Bloo Pożegnalna kartka? Gdzie?...
Koko (idzie z Bloo w inne miejsce ogrodu i prezentuje kartę pożegnalną "Będziemy tęsknić, Maks")
Bloo Tak! Ja pierwszy! Świetny pomysł. Napiszę coś dowcipnego i za każdym razem, jak Maks na nią spojrzy, będzie się śmiał i przypomni sobie, jakim jestem zabawnym gościem! Już wiem! (bierze długopis, klęka na ziemię, by zacząć pisać) ...a jak ktoś napisze coś bardziej dowcipnego i to jego Maks będzie wspominał jako zabawnego gościa? Nic z tego, Koko! (wręcza jej kartę i długopis) Przynieś ją, jak już wszyscy podpiszą! (wraca na boisko) AAA! Gdzie jest Maks?!
Chudy (popija wodę butelkowaną) Och, przepraszam, skończyliśmy mecz. Gdybyś widział ostatni rzut Maksa! Piłka leciała...!
Bloo Maks!
Kuchnia. Maks pije sok z kartonu.
Bloo Maks! (odtrąca karton i tuli się do chłopca) Myślałem, że już nigdy cię nie zobaczę!
Maks Wszedłem do domu, żeby się napić...
Bloo Rozsądnie. Nawodnij się, bo teraz zagramy tylko ty i ja, i to na pewno będzie...
Pani Foster (wchodzi do kuchni z ciastkami na talerzu) O ja cię kręcę, tutaj jesteś! Skarbie, dotarła do mnie ta straszna wiadomość. Żeby poprawić ci nastrój, upiekłam moje słynne ciasteczka!
Maks Te, które piecze pani tylko raz w roku? Pamiętam, jak je sprzedawaliśmy. Cudnie pachniały...
Bloo (wtrąca się) Biedny Maks nie może ich zjeść, bo nie toleruje cukru. No to pójdziemy już sobie...
Pani Foster (zatrzymuje Maksa) Tylko że moja ciasteczka nie zawierają cukru! (wręcza mu ciastko) Spróbuj.
Maks Jeeejku! (konsumuje)
Pani Foster (śmieje się dobrodusznie) Nie przełykaj tak szybko. Przeżuwaj, rozkoszuj się każdym kęsem... wolniej... (Maks zwalnia, Bloo zażenowany przykłada dłoń do głowy) Wolniej... (Maks połyka) Teraz kolejny kęs! Mały, mniejszy... tak jest.
Bloo (zdenerwowany pada na ziemię, Maks zjada) Zjadłeś? Idziemy!!!
Pani Foster Och, nie poprzestawaj na jednym. Upiekłam całą blachę! (daje mu talerz)
Bloo Ale to zajmie całą wieczność! Dobra...! (bierze wszystkie ciastka z talerza i je natychmiast; majaczy z pełną buzią; połyka) I już... Ale się nażułem! (oddycha szybko) Wstrzymałem... oddech! Poleżę chwilkę z zamkniętymi oczami... (kładzie się)
Bloo zamyka powieki, aż budzi się jakiś czas później.
Zmyślony Zegar (w tle) Czwarta i wszystko wporzo!
Bloo Już czwarta?! AAA! Zapadłem w śpiączkę! Maks...! Maks!
Koko i Maks pozują do obrazu, który maluje Dilydiel na płótnie. Maks siedzi na fotelu, Koko stoi obok niego.
Bloo Och, tutaj jesteś!
Maks Bloo... nie zasłaniaj...
Bloo Hę?
Dilydiel Ach, już za późno! Nic z tego nie będzie! (odwraca płótno, widać obraz z Maksem i Koko, których zasłania Blooregard)
Koko Koko koko koko ko?
Dilydiel Namalować jeszcze raz? Absolutnie nie jest możliwe stworzenie takiego doskonałego dzieła jak to... chyba że jest się geniuszem, jak ja. Leonardo Dilydiel!
Maks Pozwolisz, Bloo?
Bloo (z głupkowatym uśmieszkiem) Ee... Jak sobie życzysz, Maks...
Bloo staje przed drzwiami. Dilydiel maluje od nowa.
Bloo Skończyłeś już?
Dilydiel Cii... nie wolno poganiać mistrza...
Widać zdenerwowanie Bloo i poruszające się wskazówki zegara.
Bloo Skończyłeś już?!
Dilydiel Nie! Przestawienie zegara nie sprawi, że będę malował szybciej!
Bloo (porusza wskazówki Zmyślonego Zegara, po czym go odrzuca)
Dilydiel Finissimo!
Bloo (wstaje nagle) Skończyłeś?! Naprawdę?!
Dilydiel (odwraca płótno, prezentując swe dzieło)
Maks Jej, Leonardo, jest cudowny!
Koko Ko koko ko kokokokokoko!
Bloo Podoba się? Super. Koko, weź go sobie. A ja zabiorę Maksa... (daje Koko obraz i ciągnie Maksa w stronę drzwi)
Koko Ko kokokoko? (z obrazem w buzi)
Maks Nie, Koko, nie mogę go przyjąć. Zatrzymaj go.
Koko Ko! Kokokoko!
Maks Nie, poważnie, nalegam!
Bloo Niech wreszcie któreś z was weźmie ten obraz!!!
Dilydiel Ale po co te wrzaski? Po co ta kłótnia? Namaluję jeszcze jeden obraz i oboje będziecie mieli oryginał.
Maks i Koko (wyraz euforii)
Dilydiel maluje, Bloo z niecierpliwieniem przygląda się jego malowidłu.
Dilydiel No i... finissimo.
Bloo (bierze obraz i daje Maksowi) Dobra, macie po jednym. Chodź, Maks. (przychodzi Eduardo) To znowu ty?! Czego chcesz?! (spogląda na Maksa) To znaczy... miło cię znów widzieć, kolego.
Eduardo (z prezentem) Señor Maks, przepraszam, że przedtem uciekłem, ale chcę ci dać ten prezent, bo ty... przepraszam jeszcze raz! (ucieka z płaczem)
Bloo (wołając zza drzwi) Wpadnij jeszcze kiedyś! (idzie z Maksem do głównego holu) Nareszcie jesteśmy sami!
Bloppy Majtas Ma-Maks... Kapela i ja już wiemy, no i chcielibyśmy... po-możesz nam... napisać... nową piosenkę?
Maks Tak!
Bloo Mowy nie ma!!! Cały dzień byłem uśmiechniętym, miłym gościem, robiłem wszystko, co chciałeś, ale dość tego! Będziemy robić to, co ja zechcę. (do Bloppy'ego, Fluffy, Yogiego Bo Boo i Billy'ego) A wy stąd zjeżdżajcie!
Maks Ale... Bloo, ty nie chcesz nic robić.
Bloo Błąąąd! Ja po prostu jeszcze nic nie wymyśliłem. Możemy robić mnóstwo rzeczy! Możemy... możemy... możemy...
Zmyślony zegar Piąta i wszystko wporzo!
Bloo Cicho bądź! Niektórzy próbują tu myśleć!
Maks Słuchaj, mam godzinę, potem muszę wrócić do domu. Nie gniewaj się, ale przez tę godzinę chcę zrobić coś, czego jeszcze nie robiłem, na przykład pisać piosenkę z Pizza Party.
Bloo Razem zróbmy coś, czego jeszcze nie robiłeś...!
Maks Umówmy się. Jak coś wymyślisz, powiesz mi o tym i zrobimy to, zgoda? No to jazda! (idzie z resztą kapeli)
Garaż. Pizza Party i Maks zaczynają tworzyć piosenkę. Chłopiec gra na gitarze.
Bloo Maks! Wymyśliłem! Możemy nakręcić swój własny film. (pokazuje kamerę)
Maks Jeden już nakręciliśmy. Nosił tytuł T-Rex, kosmiczny wilk 3: Prequel bezlitosnego.
Bloo Nie pamiętam tego... (odchodzi) Ale tytuł fajowy!
Siłownia. Maks ćwiczy fitness z Zmyślonym Atletą. Gra muzyka. Przychodzi Bloo z mapą skarbu pani Foster.
Bloo No dobra, chyba na coś wpadłem, Maks. Możemy poszukać skarbu Fosterów!
Maks Sorki, Bloo, już go szukaliśmy...
Audytorium. Trwa kabaret.
Nieznany przyjaciel (na scenie) Dlaczego rolnik dostał tyle nagród? Bo występował na własnym polu...
Nowy (na scenie) O, ja też znam o rolniku! Dlaczego kukurydza go nie lubi? Bo obrywa jej uszy! (wyciska kukurydzę)
Maks (zaczyna się śmiać)
Bloo (w stroju Orlando Bloo) Wiesz czego nie robiliśmy?
Maks Ee... robiliśmy. I to nieraz!
Chudy (wychodzi z kostiumu) Sorki, Maks, tłumaczyłem mu... (zostaje strącony przez Blooregarda)
Bloo (z wąsem) Dobra, dobra! To może... popiszczymy sobie słonikiem? (zakłada cylinder) Albo wyjedziemy pod namiot, wybudujemy zjeżdżalnię, wrzucimy filmik o Zającu do internetu, pojedziemy do Europy...
Maks Bloo, ale to wszystko już było! Z wyjątkiem Europy...
Bloo Rety, mam pustkę w głowie! (wzrusza ramionami) Chwila... Kiedy kompletnie nie wiadomo co robić, można zrobić tylko jedno! Jak już wyczerpią się absolutnie wszystkie pomysły, to wtedy... Maks, stary druhu, kolo gościu, ziom... (zakłada cylinder na głowę Maksa) trzeba zapolować na rekiny!
Maks (uśmiecha się) Tak! (przybija piątkę Bloo)
Basen w ogrodzie. Maks i Bloo obserwują wodę.
Bloo Widzisz je?...
Maks Nie, a ty?
Bloo Ej, głupie rekiny, jak mamy na was polować, skoro nie chcecie się pokazać?!
Franka Eee... co robicie? (z zamiarem posprzątania basenu)
Bloo Wskakuj do basenu i udawaj, że nie umiesz pływać. Jak przypłyną rekiny, zapolujemy na nie!
Franka (rozbawiona) Przecież tu nie ma rekinów.
Bloo Nabijasz się ze mnie? Co to za basen, w którym nie ma rekinów?! No dobra, znajdę rekina... a ty zbuduj podjazd i skombinuj dwa motocykle...
Maks No nie wiem, Bloo. To się robi zbyt skomplikowane.
Bloo Tak, skomplikowanie niesamowite!
Franka (odkłada narzędzia pracy) Jak skończycie, chcę pogadać z Maksem. Zgoda?
Maks Ze mną? Serio? (podbiega do Franciszki) Teraz pogadajmy!
Franka Hm, dobrze...
Bloo (skacząc na trampolinie do basenu) Świetny pomysł, Maks! Twój najlepszy kumpel sam się wszystkim zajmie! To będzie jeszcze bardziej skomplikowanie niesamowite, bo przyjdziesz na gotowe!... (wpada do wody)
Korytarz. Franka idzie z Maksem.
Maks Więc... słyszałaś o mojej przeprowadzce?
Franka Tak, Chudy i Ed mi powiedzieli. Dlatego chcę pogadać...
Maks ...O czym?
Franka No... chciałabym ci coś powiedzieć.
Maks (w myślach) Rety! Co Franka chce mi powiedzieć? Może... wyzna... a, że mnie kocha?!
Maks Mów. Jestem gotów!
Franka Tak naprawdę, Maks, to chciałam ci coś dać.
Maks (w myślach) Dać?! Co Franka mogłaby mi dać? Może... chce mi dać buziaka?!
Franka Ale pewnie będziesz zły...
Maks Nie będę zły!
Franka Obiecujesz?
Maks (kiwa głową)
Franka No dobrze, proszę bardzo.
Maks (przygotowuje się na pocałunek)
Franka otwiera drzwi. W pomieszczeniu tłum osób, które zjawiły się na przygotowanym przyjęciu pożegnalnym dla Maksa.
Wszyscy Niespodzianka!
Franka Wybacz, Maks, wiem, że nie cierpisz przyjęć niespodzianek.
Eduardo (z klamerką na nosie) Dla ciebie. Cebulowa zapiekanka. (wręcza) Chciałem dać ci ją wcześniej, ale przez cebulę... ciągle chciało mi się mua mua płakać. Musiałem uciekać, żeby wytrzeć nos.
Maks (płacze) Dzięki Ed!...
Główny hol. Blooregard rozmawia przez telefon.
Bloo Halo, akwarium? Chcę wypożyczyć rekina na dwie sekundy. Za pierwszym razem możemy chybić... Niech będą cztery! (rozłączenie) Haloo? (odkłada słuchawkę) No jak mam załatwić rekina, skoro ciągle się rozłączają?!
Zmyślony zegar Wpół do szóstej, wszystko wporzo. Już za pół godziny Maks pójdzie do domu!
Bloo (znowu atakuje zegar) Dałbyś wreszcie spokój?!!! To twoje odliczanie tylko mnie stresuje! (wyrzuca zegar w kąt i zauważa zmyślonego rekina na schodach) Ty! Chodź ze mną...!
Trwa przyjęcie pożegnalne.
Goo (śpiewa) Czy stara przyjaźń tak umrzeć ma? Jeśli nie chcesz do tego dopuścić, bez przerwy w myślach powtarzaj: Maks, Maks, Maks, Maks, Maks, Maks! Możesz to zrymować na przykład z faks, saks lub kontrabas! A teraz wszyscy razem! (bełkocze)
Wszyscy (próbują coś zaśpiewać)
Basen. Bloo buduje podjazd.
Bloo Dobra! O to właśnie chodziło. (konstrukcja rujnuje się) Nic nie szkodzi! Zbuduję inny podjazd. Najważniejsze, że mam motocykle!
Flo Jerkins (na motocyklu z Winnie, Myrtle i Shirley) No i gdzie są te sztabki złota, które nam obiecałeś?
Bloo Och, wszystko w swoim czasie, dziewczęta.
Flo Jerkins (odbiera telefon komórkowy) Halo? Mówi Flo. O, co ty powiesz... (rozłącza się) To była Foster. Podobno w domu jest superowa imprezka!
Zmyślony rekin (w basenie) Imprezka? Uwielbiam imprezki! (wskakuje na motocykl Flo)
Flo Jerkins Jazda! (odjeżdża)
Bloo Nie, stop, wracajcie!!!
Na przyjęcie pożegnalne przygotowano tort. Maks stara się z pomocą Chudego zdmuchnąć świeczki.
Zmyślony zegar Szósta i nie wszystko jest wporzo!
Maks Przepraszam... muszę iść do domu! (wychodzi)
Bloo (pojawia się w drzwiach) O nie, nigdzie nie pójdziesz!!!
Maks Bloo?!
Bloo A wiesz dlaczego nie pójdziesz?! Bo będziemy polować na rekina! Taa-daa! (pokazuje małe akwarium i imitację rekina)
Maks Bloo, to nie jest rekin...
Bloo Próbuję cię uszczęśliwić!!! Jeszcze tylko motocykl... (podjeżdża rowerkiem Eda)
Eduardo Bloo, to nie jest motocykl, to mój rowerek i wziąłeś go bez pytania. (zabiera rower)
Bloo Ach, tak?! Dobra, nie jest mi potrzebny! Wezmę rozbieg i...!
Pan Zając W domu nie wolno biegać!
Bloo No to... no to... to pójdę dostojnym krokiem! (idzie, aż wpada do akwarium) Zaraz... dam radę... za chwilę go dorwę...
Maks (ogląda znudzony)
Koko (do Bloo szeptem) Ko kokokokokoko.
Bloo Kartka...? Koko, ratujesz mi życie! Napiszę coś dowcipnego i Maks nigdy o mnie nie zapomni...
Dilydiel Kartka? Jeszcze się nie podpisałem na kartce! (podpisuje się)
Bloo Nie ma miejsca... Nie ma dla mnie miejsca. Fajnie. No to podpiszę się z przodu... "Drogi Maksie, żegnaj na zawsze, ty głupi palancie!!!" (wyrzuca kartkę pożegnalną w stronę Maksa)
Maks "Żegnaj na zawsze"...?
Bloo Tak jest! Cały dzień próbowałem być najlepszym przyjacielem na świecie i robiłem wszystko, żebyś mnie czule wspominał! Ale ty w ogóle nie chciałeś się ze mną bawić, a teraz się wyprowadzasz i już nigdy cię nie zobaczę, a ostatnią rzeczą, którą zapamiętasz, będzie to, że na ciebie wrzeszczałem! Chudy to przewidział...! (płacze)
Maks Bloo, ja się nie wyprowadzam!
Wszyscy Co?!
Bloo Ale widziałem cię z pudłami, a pan Zając powiedział...
Maks Nie. Znaczy... przeprowadzam się, ale nie wyprowadzam. Przenoszę się do innego mieszkania.
Pan Zając O, czyżbym zapomniał wspomnieć o tym szczególe...? Proszę wybaczyć, paniczu Blooregard. Cóż, nikt nie jest doskonały.
Maks Moja mama dostała awans i potrzebny jej dodatkowy pokój na gabinet.
Bloo (do Zająca) No i po co u licha mówił pan o jakiejś tragedii?! (do Maksa) A ty...?! Dlaczego cały dzień gadałeś, że jutro nic nie będzie takie samo i... i... że chcesz, żeby to był wyjątkowy dzień?!
Maks Dlatego, że wprowadzę się do starego mieszkania Cler. A ona... tam, gdzie zamieszka, nie wolno mieć wymyślonych przyjaciół, więc...
Ser (zjawia się nagle z bagażami) Haha! Będę waszym współlokatorem!
Widok z Wilson Way na dom dla zmyślonych przyjaciół pani Foster.
Wszyscy (paniczny krzyk)
Chudy Przepraszam, ale to nie jest w porządku!
Koniec.
Ser Na razie, robaczki!

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki